czwartek, 28 sierpnia 2014

Czas leci...

Sierpien sie konczy i tym samym koncza sie rowniez wakacje.
Rodzinka z Polski wyjechala, a my wracamy do codziennej rutyny.
 W poniedzialek moj synus pierwszy raz poszedl do "zlobko-opiekunki".
Bardzo to przezylam. Chyba bardziej od niego :-)
Czulam podobny stress kiedy zdawalam prawo jazdy!! :-)
 
Ale pani opiekunka powiedziala ze byl bardzo dzielny i grzeczny, wiec niepokoj szybko minal.. Samuel az sie trzesie na widok swoich nowych kolegow i uwielbia sie z nimi bawic.

Nie jest latwo "oddac" swoja dzidzie po tylu wspolnie spędzonych miesiacach. Ta milosc, wiez i przywiazanie do malenstwa sa niesamowicie silne i najchetniej chcialabym byc z nim caly czas. Ale wiem, ze jest w dobrych rekach i wiem ze przebywanie z innymi dziecmi bardzo pozytywnie wplywa na rozwoj dziecka.

Zostalabym z synkiem w domu jesli tylko bylaby taka mozliwosc, ale niestety czas wracac do pracy. Dlaczego podjelam taka decyzje napisze oddzielny post pozniej..

Tymczasem zostawiam Was z kilkoma migawkami z pokoju mojego malego mezczyzny.
 











Ostatnio wpadlam na pomysl by te najmniejsze ciuszki mojego synka sluzyly za dekoracje w jego pokoju.
Wygladaja bardzo slodko i sa piekna pamiatka.
Moze ktos z Was sie zainspiruje i zrobi tak samo :-)

Pozdrawiamy cieplo

2 komentarze:

  1. Lindo mam pytanie jak dajesz sobie rade z jezykiem dunskim???, bylam w Danii wydaje mi sie ze jest to dosyc trudny jezyk i slyszalam ze jezykow skandynawskich nie powinno sie uczy bez lektora...A co do maluszka masz slicznego synusia i pokoik urzadzony przecudnie!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziekuje i potwierdzam ze moj synek to sama slodycz :-)
    Z jezykiem dunskim nie mam problemu, bo sie tu urodzilam i mieszkam od zawsze :-) Ale wierze ze moze byc trudny, bo rozni sie calkowicie od jezykow slowianskich...

    OdpowiedzUsuń